jest już trochę późno, prawie 2:00
trochę mi się nudzi więc postanowiłam tutaj wpaść
chociaż nawet nie wiem o czym mam tutaj pisać ale ok..
niekiedy zadziwiam samą siebie XD
ale nie aż tak jak zadziwiają mnie inni ludzie..
trochę mi się nudzi więc postanowiłam tutaj wpaść
chociaż nawet nie wiem o czym mam tutaj pisać ale ok..
niekiedy zadziwiam samą siebie XD
ale nie aż tak jak zadziwiają mnie inni ludzie..
wczoraj się dowiedziałam że zmieniłam orientacje, w sumie cieszę
się niezmiernie że mnie o tym poinformowano, bo tak to bym żyła w niewiedzy..
ludzie wiedzą o mnie więcej niż ja sama o sobie, to jest przerażające :o
wiedzą nawet o sprawach, które podobno miały miejsce w moim życiu
a ja wgl sobie tego nie przypominam..
czyżby to moja słaba pamięć, czy to że dzisiaj świat karmi się plotką?
w każdym bądź razie zupełnie niepotrzebnie próbują mi udowodniać historie z mojego życia,
które sami tworzą.. chuj z tym że ściema na ściemie, ważne żeby się jakoś dowartościować.
podsumowując: staracie się zrobić ze mnie kogoś kim nie jestem a tak naprawdę robicie to
tylko dlatego że nie potraficie mnie zdefiniować. dziękuje, dobranoc.
się niezmiernie że mnie o tym poinformowano, bo tak to bym żyła w niewiedzy..
ludzie wiedzą o mnie więcej niż ja sama o sobie, to jest przerażające :o
wiedzą nawet o sprawach, które podobno miały miejsce w moim życiu
a ja wgl sobie tego nie przypominam..
czyżby to moja słaba pamięć, czy to że dzisiaj świat karmi się plotką?
w każdym bądź razie zupełnie niepotrzebnie próbują mi udowodniać historie z mojego życia,
które sami tworzą.. chuj z tym że ściema na ściemie, ważne żeby się jakoś dowartościować.
podsumowując: staracie się zrobić ze mnie kogoś kim nie jestem a tak naprawdę robicie to
tylko dlatego że nie potraficie mnie zdefiniować. dziękuje, dobranoc.
dobra dobra, tak odbiegając od tematu..
przeczytałam dzisiaj coś takiego fajnego, dającego do myślenia..
jak się komuś nudzi to może sobie przeczytać ^.^ / DONja
Kiedy wróciłem tamtego wieczoru do domu, moja żona przygotowywała kolację.
Wziąłem ją za rękę, spojrzałem w oczy i powiedziałem: Musimy porozmawiać. Usiadła
i po cichu zaczęła jeść posiłek. Po raz kolejny w oczy rzucił mi się ten ból w jej
oczach. Nie potrafiłem wycedzić z siebie ani jednego słowa. Ale w końcu
musiałem powiedzieć to, o czym tak długo myślałem. Chciałem rozwodu.
W końcu to z siebie wyrzuciłem. Ku memu zdziwieniu nie rozpaczała,
zamiast tego zapytała o powód.
Starałem się zmienić temat. To ją zdenerwowało. Chlusnęła we
mnie wodą ze szklanki i stwierdziła, że nie jestem mężczyzną.
Tamtej nocy w ogóle już ze sobą nie rozmawialiśmy. Cały czas płakała.
Wiedziałem, że chciała usłyszeć ode mnie co się stała z naszym małżeństwem.
Ale nie chciałem dać jej prawdziwego powodu a nic innego mi do głowy
nie przychodziło. Straciła mnie na rzecz Jane. Już jej, po prostu,
nie kochałem. Było mi jej żal, nic po za tym.
W poczuciu winy, podpisałem wcześniej przygotowany pozew rozwodowy,
oddając jej dom, nasz samochód i 30% w akcjach mojej firmy.
Rzuciła tylko na to okiem i podarła dokument. Osoba, która poświęciła
mi 10 lat życia, stała się nagle zupełnie obca. Żal mi było jej
straconego czasu, energii i poświęcenia, ale moja miłość do Jane była
zbyt duża, no i kości zostały rzucone. W końcu jej płacz zmienił się w
rozpacz, nabrał na sile, czego się spodziewałem. Prawdę mówiąc w tym
momencie ulżyło mi. Pomysł rozwodu, który chodził za mną od tygodni, ciążył
niczym kamień, w końcu zaczął wydawać się rozsądnym i prawidłowym
rozwiązaniem. Utwierdziłem się w tym rozwiązaniu.
Następnego dnia , wróciłem do domu bardzo późno, zobaczyłem ją
piszącą coś przy stole. Nie chciało mi się przygotowywać sobie kolacji,
więc udałem się prosto do łóżka. Sen zmógł mnie momentalnie, byłem tak
wykończony niesamowitym dniem spędzonym z Jane. Kiedy się obudziłem,
zobaczyłem ją nadal przy stole, piszącą. Prawdę mówiąc nie obchodziło
mnie to, więc obróciłem się na drugi bok i usnąłem.
Nad ranem przedstawiła mi swoje warunki rozwodowe: Nie chciała ode
mnie niczego, ale potrzebowała miesiąca czasu, wtedy da mi rozwód.
Poprosiła również, że podczas tego miesiąca oboje zrobimy wszystko,
żeby żyć ze sobą jak normalniej się tylko da. Jej powód był prosty:
Nasz syn miał egzaminy za miesiąc a ona nie chciała, żeby rozpad
małżeństwa rodziców wpłynął na jego naukę i wyniki.
To były warunki do zaakceptowania. Ale poprosiła o jeszcze coś.
Poprosiła abym przypomniał sobie, jak przeniosłem ją przez
próg sypialni w dniu naszego ślubu. Poprosiła, abym każdego dnia
w ciągu tego ostatniego miesiąca naszego małżeństwa, niósł ją
w ten sposób z naszej sypialni aż pod drzwi wejściowe. Pomyślałem,
że jej odbiło. Ale chcąc doprowadzić do końca nasze małżeństwo i
rozpocząć życie z Jane, zgodziłem się.
Opowiedziałem Jane o warunkach rozwodowych mojej żony. Śmiała się
i powiedziała, że to absurd. Powiedziała również, że bez względu
na sztuczki, jakie wymyśli moja żona, w końcu będzie musiała się
pogodzić z końcem jej małżeństwa.
Moja żona i ja nie mieliśmy żadnego kontaktu cielesnego od bardzo dawna.
Nawet zwykły dotyk był nam obcy. Więc kiedy, po raz pierwszy od
dnia naszego ślubu, wziąłem ją w ramiona i przeniosłem z sypialni pod
drzwi wejściowe, oboje czuliśmy się nieswojo i niezdarnie. Nasz
syn wtórował całej sytuacji oklaskami. Patrzył na nas z uśmiechem i
radością. Sprawiło mi to trochę bólu wewnątrz, wiedząc co się stanie
za miesiąc. Trzymając ją tak w ramionach przeszedłem 10 metrów,
zatrzymując się przed drzwiami wejściowymi. Ona spojrzała na mnie,
zamknęła oczy i wyszeptała, abym nie mówił ich synowi o rozwodzie.
Kiwnąłem głową, czując wewnątrz jakiś dziwny ból. Postawiłem ją na nogi,
po czym pozwoliłem odejść na autobus, którym jechała do pracy.
Sam pojechałem do swojego biura.
Drugiego dnia, poszło nam o wiele łatwiej. Wślizgnęła mi się na ręce,
opierając się o klatkę piersiową. Zapach jej perfum momentalnie uderzył
moje nozdrza. Zdałem sobie sprawę, że przez lata, wiele szczegółów
umknęło mi , przestałem patrzeć na nią jak na kobietę. Zauważyłem,
że nie była już tak młoda. Jej twarz otaczały zmarszczki, włosy u
podstawy posiwiały. Nasze małżeństwo wyraźnie zaznaczyło swoje ślady na
jej ciele. Przez moment, zacząłem się zastanawiać, co takiego jej zrobiłem.
Czwartego dnia, kiedy ją unosiłem, poczułem przez chwilę ten błysk
intymności pomiędzy kobietą a mężczyzną, niczym przed laty.
Patrzyłem na kobietę, która poświęciła mi 10 lat swojego życia.
Szóstego dnia zacząłem coraz bardziej komfortowo czuć się,
mając jej ciało blisko siebie. Jakby zatracona intymność zaczęła
powracać z otchłani zapomnienia. Nie powiedziałem o tym Jane.
Z każdym dniem, robiłem to z coraz większą łatwością i swobodą.
Być może była to jakaś forma ćwiczenia, przez co stawałem się
silniejszy fizycznie.
Pewnego ranka, zobaczyłem ją, jak wybiera co na siebie włożyć.
Wybierała z pośród wielu sukienek, ale nie mogła się zdecydować.
W pewnym momencie westchnęła i powiedziała jakby do siebie: Wszystkie
moje sukienki zrobiły się za duże. Zdałem sobie sprawę, że strasznie
straciła na wadze, dlatego z taką łatwością nosiłem ją każdego dnia.
W końcu to do mnie dotarło. Nosiła w sobie tyle żalu, smutku i bólu.
Jakby podświadomie moja dłoń sięgnęła jej głowy.
W tym momencie wszedł nasz syn i powiedział: Tato, czas abyś
zaniósł mamę do wyjścia. Dla niego widok ojca niosącego jego mamę
do drzwi wyjściowych stał się nieodłącznym rytuałem dnia. Moja żona
przyciągnęła go do siebie i mocno przytuliła. Odwróciłem głowę,
bojąc się że moje emocję puszczą i zmienię decyzję. Wziąłem ją w
ramiona i zszedłem z nią te 10 metrów pod drzwi wyjściowe naszego domu.
Czułem jak jej dłoń oplata moją szyję. Trzymałem ją w ramionach
pewnie ale nie za mocno. Nagle poczułem jakby czas się cofnął o 10 lat.
Ale jej wątła sylwetka mnie zasmuciła. Ostatniego dnia, kiedy trzymałem
ją w ramionach, poczułem jak każdy krok stawiam z trudem. Nasz syn
już dawno był w szkole. Trzymając ją tak w ramionach, spojrzałem na nią
i powiedziałem, że zdziwiło mnie jak brak intymności pomiędzy kobietą
a mężczyzną wpływa na ich związek. Pojechałem do biura. Wszystko działo
się tak szybko. Wyskoczyłem z samochodu, nawet go nie zamykając,
nie chciałem dopuścić do siebie żadnych wątpliwości. Wszedłem na górę.
Jane otworzyła mi drzwi. Spojrzałem jej głęboko w oczy i jakby wiedziała,
co za chwilę powiem. Powiedziałem jej, że jest mi bardzo przykro,
ale nie chcę rozwodu. Spojrzała na mnie, niczym porażona. Dotknęła mnie,
jakby sprawdzając czy nie mam temperatury. Wziąłem ją za dłoń i odsunąłem ją.
Powtórzyłem, jak bardzo mi przykro i, że się nie rozwiodę.
Dotarło do mnie, jak wiele poświęciła dla mnie żona, jak brak dotyku
i intymności wpłynął na relację między nami i jak zaniedbałem nasze małżeństwo,
kobietę, która była przy mnie przez 10 lat, dała mi na świat syna.
I być może zrozumiałem to dopiero teraz nosząc ją przez ten miesiąc
na rękach. Dlatego będę pracował nad sobą i naszym małżeństwem i zrobię
wszystko co w moich siłach, aby nosić ją do końca naszych dni, tak
jak sobie przyrzekliśmy przed ołtarzem, w dniu naszego ślubu. Jane jakby
oprzytomniała i poczułem silny plask na swoim policzku. Zamknęła za
mną drzwi i słyszałem jak płacze. Zszedłem na dół i odjechałem.
Po drodze zatrzymałem się w kwiaciarni i zamówiłem bukiet kwiatów
dla mojej żony. Sprzedawczyni zapytała mnie co ma widnieć na karteczce
przy bukiecie? Uśmiechnąłem się i napisałem : „Będę Cię nosił w
ramionach każdego ranka aż śmierć nas nie rozłączy”.
Tego dnia wróciłem szybciej do domu, trzymając bukiet w dłoni.
Byłem strasznie szczęśliwy, czułem uśmiech na mojej twarzy.
Wszystko nabrało zupełnie nowych, niesamowicie świeżych barw.
Wbiegłem po schodach na górę. Leżała na łóżku. Nie ruszała się.
Była martwa. Jak się okazało, moja żona chorowała na raka od wielu miesięcy.
Walczyła z tą straszną chorobą, przegrywała, będąc w stadium termalnym.
Byłem tak zajęty swoim życiem i Jane, że tego nie zauważyłem.
Wiedziała, że jej czas się kończy, dlatego sprawiła mi swój ostatni dar.
Chciała mi oszczędzić reakcji syna, jego poczucia winy względem mnie i
naszych relacji w przyszłości. Wiedziała, że gdyby rozwód doszedł do skutku,
nasz syn znienawidziłby mnie. Przynajmniej w oczach naszego syna, nadal
byłem kochającym ojcem… do samego końca.
Najdrobniejsze szczegóły naszego życia, te detale, są tym co jest najważniejsze
w związku. Nie chodzi o posiadłość w której mieszkacie, samochody, domek
letniskowy, konto w banku. One mogą jedynie stworzyć warunki w których
żyjecie szczęśliwie, ale nie samo szczęście.
w związku. Nie chodzi o posiadłość w której mieszkacie, samochody, domek
letniskowy, konto w banku. One mogą jedynie stworzyć warunki w których
żyjecie szczęśliwie, ale nie samo szczęście.
Więc nigdy nie traćcie z zasięgu wzroku najprostszych gestów.
Dotyku, intymności, wzajemności. To one wpływają na jakość waszej relacji.
Dotyku, intymności, wzajemności. To one wpływają na jakość waszej relacji.

Wzruszyłem się tą historią :'(
OdpowiedzUsuńojej, ja też :c
Usuń